Szlak edukacyjny Gminy Tworóg

Zabytkowy budynek przedszkola w Kotach

Drewniany budynek, przed którym się znajdujesz służy współcześnie mieszkańcom Kotów jako przedszkole. Został wybudowany w latach 1868-1869 jako szkoła powszechna dla dzieci z rodzin katolickich mieszkających w Kotach...

Posłuchaj

Lektor (PL)

O tym miejscu

Drewniany budynek, przed którym się znajdujesz służy współcześnie mieszkańcom Kotów jako przedszkole. Został wybudowany w latach 1868-1869 jako szkoła powszechna dla dzieci z rodzin katolickich mieszkających w Kotach i Wesołej. Funkcję szkoły przestał pełnić w 1972 roku, kiedy od strony zachodniej wybudowano czteroklasową szkołę podstawową. Placówkę przedszkolną uruchomiono w nim dopiero na początku lat 80. XX wieku. Wcześniej przedszkole mieściło się w budynku na parceli, na której do pierwszej połowy XX wieku stał młyn zbożowy. Jaka była historia budynku pierwszej szkoły podstawowej w Kotach dowiesz się, poświęcając kilkanaście minut na przeczytanie poniżej zamieszczonego tekstu.

Krótki opis dziejów szkolnictwa na terenie dawnych dóbr tworoskich

Początki edukacji na historycznych ziemiach tworogowskich sięgają końca XVII wieku i są niewątpliwie związane z utworzeniem nowej parafii dla mieszkańców tutejszych kuźnic w 1687 roku. Szkolnictwo w tamtych czasach było organicznie powiązane z Kościołem. Kondycję prawną nauczycieli ustalały synody diecezjalne, które nakazywały, aby przy parafiach tworzono stanowiska nauczycieli kształtujących dzieci. Kandydata na takie stanowisko wybierał proboszcz w porozumieniu z patronem parafii. Musiał on posiadać niezbędne kwalifikacje oraz prezentować postawę nienaganną moralnie. Ponieważ zawód nauczyciela podlegał Kościołowi, dlatego też od przyszłego „rektora” wymagano złożenia przysięgi wierności i katolickiego wyznania wiary. Za swoją działalność na rzecz parafii nauczyciel otrzymywał stosowne wynagrodzenie. Inspektor nadzorujący szkolnictwo do 1872 roku wybierany był spośród duchowieństwa. [1]

Prowizoryczne szkoły w postaci małych drewnianych budynków znajdowały się w pobliżu kościołów parafialnych, bądź mieściły się w specjalnych przygotowanych izbach w budynkach probostw. Do 1687 roku mieszkańcy z terenu Tworoga, chcący aby ich dzieci pobierały naukę wiedzy elementarnej byli zmuszeni do posyłania swoich dzieci do Wielowsi. Utworzenie oddzielnej parafii w Kotach dało początek szkolnictwu w dobrach tworoskich. Pierwsza szkoła na tych terenach została wybudowana w Tworogu. [1]

Pod koniec XVII wieku nauczyciele nazywani byli scholarchami, ludirectorami, żakami lub ludimagistrami. Scholarcha pełnił w parafii liczne funkcje. Śpiewał psalmy, był organistą, dzwonnikiem, kościelnym i nauczycielem. Na podstawie protokołu wizytacyjnego wykonanego dla parafii kotowsko-tworogowskiej w 1697 roku, możemy stwierdzić, iż pierwszym nauczycielem w parafii był Jakub Wolnikowitz (podawany jako scholarcha i organista). Więcej o kolejnych nauczycielach w Tworogu oraz o tamtejszej historii szkolnictwa można przeczytać sięgając do opracowania, do którego odnośnik znajduje na tablicy się przy szkole podstawowej im. Powstańców Śl. w tamtejszej miejscowości. [1]

Drugą najstarszą szkołą na historycznych ziemiach tworoskich jest szkoła podstawowa w Potępie. Wybudowano ją najprawdopodobniej w 1803 roku [2]. W połowie XIX wieku do szkoły tej uczęszczały dzieci z Potępy, ale i z Kotów, Wesołej, Żyłki oraz z Odmuchowa (niem. Ottmuchow) [3.1]. Liczba mieszkańców wymienionych wiosek stale rosła, a więc i dzieci uczęszczających do szkoły w Potępie było coraz więcej. Do rozwoju miejscowości położonych nad Stołą i Małą Panwią przyczynił się w znacznym stopniu prężnie działający w nich przemysł hutniczy, którego rozwój w pierwszej połowie XIX wieku napędzany był sprzyjającą koniunkturą na żelazo. Pierwsze sygnały, że niewielka szkoła w Potępie jest nie wystarczająca dla zapewnienia godnych warunków do nauczania dzieci pojawiły się na początku lat 50. XIX stulecia. Do placówki w Potępie uczęszczało wtedy ok. 230 dzieci, w tym 90 z Kotów i Wesołej, a szkoła posiadała tylko jedno pomieszczenie do nauczania, które na dodatek było niskie i ciemne. Po 50 latach istnienia drewniany budynek szkolny w Potępie wymagał gruntowego remontu i rozbudowy. Rozpatrywano też wariant budowy nowej szkoły z trzema izbami szkolnymi oraz mieszkaniami dla trzech nauczycieli: rektora i dwóch adjuwantów (nauczycieli pomocniczych). Istniała też inna koncepcja, według której gminy Koty i Wesoła miały zostać odłączone od związku szkolnego w Potępie, a dla tych gmin miał zostać stworzony oddzielny system szkolny. Innymi słowy dla dzieci z tych dwóch miejscowości miała zostać zbudowana nowa szkoła. W 1857 roku koncepcja ta zaczęła być coraz mocniej forsowana przez pruskie władze. W dyspozycji wydanej przez Rejencję Opolską 30 maja 1857 roku Landrat (starosta) toszecko-gliwicki w Kamieńcu hrabia Carl Ernst von Strachwitz został zobowiązany do wprowadzenia tej koncepcji w życie. Na dzień 18 lipca ustalił więc termin negocjacji w tej sprawie, które miały odbyć się w szkole w Potępie. Na spotkanie wezwani zostali: reprezentant Dominium w Potępie (właściciel dóbr tworoskich książę Adolf zu Hohenlohe-Ingelfingen lub jego przedstawiciel), reprezentant Dominium w Odmuchowie (jako przedstawiciel właściciela majątku Wielowieś) oraz reprezentanci poszczególnych gmin, których dzieci uczęszczały do szkoły w Potępie. [3.1]

Historia powstania, budowy i działalności szkoły w Kotach

Pierwsza decyzja o wybudowaniu szkoły w Kotach została podjęta 18 lipca 1857 roku na zebraniu zorganizowanym przez starostę powiatu toszecko-gliwickiego hrabiego von Strachwitz w dawnym drewnianym budynku szkolnym w Potępie. Na spotkanie przybyli Landrat von Strachwitz z Kamieńca, inspektor szkolny ksiądz dziekan Kosselek z Chechła, reprezentant Dominium w Potępie inspektor kancelarii Carl Tamme z Koszęcina, reprezentant Dominium Odmuchów właściciel dóbr rycerskich Pan Fiedler, przedstawiciele miejscowości, których dzieci uczęszczały do szkoły w Potępie (z Potępy sołtys Paul Wons, deputowany Franz Soporowski i ławniczy Joseph Murowski; z Kotów sołtys Caspar Knopp i ławnik Thomas Kroll vel. Król; z Wesołej sołtys Paul Kozioł, kowal Johann Schygulla i kuźnik Bartek Kalus; z Odmuchowa sołtys Martin Morcinek i wolny zagrodnik Valentin Gollor; z Żyłki ławnik Robert Tyźlik i zagrodnik Franz Sodowski), a także proboszcz z Tworoga ks. Eduard Frank. Przedstawiciele z Kotów i Wesołej mając na uwadze przede wszystkim dobro swoich dzieci zadeklarowali, że są gotowi do budowy nowej szkoły w Kotach, ale pod kilkoma warunkami. Przede wszystkim poprosili przedstawicieli pruskich władz, aby ze względu na to, że ich gminy są bardzo ubogie, wybudować szkołę z drewna, a jej dach pokryć drewnianymi gontami. Wyrazili też nadzieję, że parcelę pod zabudowę podaruje książę z Koszęcina, a gminy Potępa, Żyłka i Odmuchów wspomogą budowę finansowo. Zdeklarowali się również do założenia funduszu na budowę nowej szkoły, do którego mieszkańcy Kotów i Wesołej wpłacaliby miesięcznie 10 talarów. Kwota miała zostać poddana repartycji czyli podziałowi między tymi dwiema gminami według stawki odprowadzanego podatku gruntowego (innymi słowy proporcjonalnie do liczby mieszkańców tych wiosek). Reprezentanci Potępy, Żyłki i Odmuchowa zaoferowali gminom mającym odłączyć się od ich systemu szkolnego pomoc przy budowie szkoły w Kotach w postaci nieodpłatnego wykonania 1/3 części robót ręcznych oraz 1/3 części wszystkich usług zaprzęgowych. Zadeklarowali również, że dzieci z Kotów i Wesołej mogą dalej uczęszczać do szkoły w Potępie, dopóki nie zostanie wybudowana nowa szkoła w Kotach (bez konieczności współfinansowania remontów budynku szkolnego w Potępie przez mieszkańców tych wiosek). Właściciel Odmuchowa Fiedler zdeklarował wpłacić na fundusz budowy szkoły w Kotach 50 talarów pruskich. [3.1]

Nowa szkoła w Kotach miała zostać wybudowana w przeciągu czterech lat od znamiennego zebrania w lipcu 1857 roku, jednak przez następne 10 lat nie wbito nawet szpadla do ziemi, ba nie znaleziono nawet odpowiedniej działki pod zabudowę. Jak się miało okazać, największą przeszkodą dla powstania tego budynku był surowiec budowlany, z którego miał powstać, względnie postawa księcia Adolfa zu Hohenlohe-Ingelfingen, opiekuna szkoły zobowiązanego do nieodpłatnego przekazania budulca. Ówczesny właściciel dóbr tworoskich był znany ze skąpstwa. Rzadko kiedy bezinteresownie przeznaczał środki finansowe na wydatki wynikające z jego zobowiązań wobec poddanych. Nie inaczej było w tym przypadku. W piśmie z 25 lipca 1857 roku, a więc zaledwie tydzień po zebraniu w Potępie, powiatowy inspektor szkolny ks. Kosselek z Chechła poprosił księcia o pozwolenie na zbudowanie szkoły w Kotach z drewna (w domyśle z drewna podarowanego przez księcia). Otrzymał odpowiedź odmowną, gdyż jak stwierdził książę z Koszęcina: prośba nie została sformułowana przez inspektora szkolnego formalnie przed przedstawicielem królewskiej rejencji w trakcie spotkania w dniu 18 lipca 1857 roku. Rejencja w Opolu zgadzała się na drewniany materiał budowlany, wyraziła tylko sprzeciw odnośnie drewnianego pokrycia dachowego. Książę Adolf nie chciał jednak podarować drewna, a na wybudowanie murowanego budynku z cegieł i kamienia mieszkańców Kotów i Wesołej po prostu nie było stać. Już i tak ponosili duże koszty odprowadzając miesięcznie przeszło 8 talarów na fundusz zbudowania szkoły. Ten w 1862 roku urósł do kwoty przeszło 600 talarów. Po przeprowadzonej wizytacji szkoły w Potępie z ramienia rejencji w Opolu w grudniu tamtego roku władze rejencji upomniały się o budowę szkoły w Kotach. W liście z 20 grudnia zaadresowanym do Landrata Strachwitza minister spraw wewnętrznych Sack poinformował go o tym, że warunki nauczania dzieci w Potępie, których jest już 237, są fatalne i zobligował starostę do podjęcia niezbędnych kroków dla wznowienia zadania budowy szkoły w Kotach, tak aby ta została postawiona do 1864 roku (mieszkańcy Kotów i Wesołej mieli jak najprędzej zlecić wykonanie projektu szkoły, jak i planu sytuacyjnego). Pismo to otrzymali również: miejscowy proboszcz ks. Anton Monem (w Tworogu od lipca 1862 roku), powiatowy inspektor szkolny ks. Kosselek oraz główny nauczyciel z Potępy Franz Walczyk. O sprawie dowiedzieli się więc też mieszkańcy Kotów i Wesołej, którzy jednak nie chcieli już by nowa szkoła została wybudowana. W liście do księcia z Koszęcina z 10 stycznia 1863 roku przedstawiciele społeczności kotowskiej w osobach ówczesnego sołtysa, młynarza Mathiasa Przywarki oraz jego dwóch zastępców Jacoba Kraina i Filipa Labusa (podpisani jako reprezentanci miejscowego sądu, niem. Ortsgericht) prosili go o to, aby wpłynął na Królewską Rejencję, by ta unieważniła „nieszczęśliwą decyzję o budowie nowej szkoły w Kotach z lipca 1857 roku”. Swoją prośbę motywowali tym, że nie będą w stanie utrzymać nauczyciela, gdyż ich gminy są bardzo biedne. Pisali o tym, że odprowadzanie pieniędzy na fundusz budowy szkoły „zrujnowało już nie jednego posiadacza ziemi we wiosce”. Zaproponowali też, żeby ich dzieci przenieść do szkoły w Tworogu, a dzieci z Wesołej pozostawić w szkole w Potępie (w tym samym czasie toczyły się rozmowy na temat wybudowania nowej szkoły na ziemiach brynkowskich i odłączenia dzieci z tamtejszych wiosek ze szkoły w Tworogu). [3.1]

Skąd wzięła się zmiana postawy mieszkańców Kotów i Wesołej wobec zbudowania oddzielnej szkoły dla ich dzieci? Przede wszystkim autorzy porozumienia zawartego w Potępie w lipcu w 1857 roku reprezentujący te dwie wioski hutnicze zapewne nie przewidzieli upadku przemysłu hutniczego na ich ziemiach (mieszkańcy Kotów i Wesołej byli w większości pracownikami okolicznych hut). W tamtym roku zarówno wielki piec w Tworogu, walcownie żelaza oraz fryszerki w okolicznych miejscowościach działały jeszcze prężnie (mimo pogarszającej się stopniowo koniunktury na żelazo wytapiane na bazie węgla drzewnego), a książę Hohenlohe zlecił nawet budowę nowej huty wielkopiecowej w Bruśku. O tym, że w kolejnych latach wytwarzanie żelaza w hutach opalanych węglem drzewnym stanie się nieopłacalne wiedzieli nieliczni, głównie fachowcy. Prosty lud tego nie przewidział. Tymczasem do załamania koniunktury przemysłu hutniczego na bazie węgla drzewnego doszło już na przełomie lat 50. i 60. XIX wieku. Wielki piec w Tworogu wygaszono w 1858 lub 1859 roku celem przeprowadzenia niezbędnych remontów i renowacji, która polegała na umieszczeniu dodatkowego kotła wodnego, w którym para napędzająca nadmuchową maszynę parową wytwarzana była za pomocą płomieni z wielkiego pieca [3.2]. Wielki piec rozpalono ponownie dopiero w grudniu 1860 roku, ale już po roku wygaszono go znowu. W latach 1862-1863 piec stał znowu bezczynnie. Hutę chciano jednak za wszelką cenę uratować, więc system parowo- grzewczy wielkiego pieca przeprojektowano tak, aby można go było opalać koksem [3.2]. Niestety i ta modernizacja nie przyniosła oczekiwanych korzyści i w 1864 roku, nieco po ponad półrocznym opalaniu wielkiego pieca koksem, wygaszono go na zawsze [3.2]. Stopniowo usypiano też fryszerki. Dla większości hutników oznaczało to utratę miejsca pracy, a co za tym idzie źródła utrzymania. Pieniądze na fundusz szkolny trzeba było jednak odprowadzać.

Kolejnym problemem dla wybudowania szkoły w Kotach było znalezienie odpowiedniej parceli, na której szkoła miała zostać wzniesiona. O podarowanie takiej wnioskowano do księcia Adolfa zu Hohenlohe, jednak w pobliżu kościoła w Kotach, gdzie szkoła miała zostać wybudowana, działek należących do Dominium po prostu nie było. Dworskie parcele w Kotach znajdowały się w ówczesnym centrum wioski oraz na tzw. Piosku, gdzie mieściły się „pańskie” stodoły. W centrum wioski na dworskich działkach stały domy hutników i pracowników leśnych, dom dworskiego urzędnika oraz zakład szlifierski, który pozostał z kompleksu budynków huty wielkopiecowej istniejącej w Kotach w latach 1800-1841. Ówczesne budynki szkolne wznoszone były blisko kościołów ze względu na to, że nauczyciel był też organistą, a czasami nawet zakrystianem.

W połowie lat 60. XIX wieku wytworzyła się niespotykana dotychczas zgodność księcia z Koszęcina z jego poddanymi - koncepcję zbudowania szkoły w Kotach należało porzucić. Niewiele brakowało, a dzieci z Kotów zostałaby odłączone od systemu szkolnego w Potępie i przeniesione do szkoły w Tworogu. W lutym 1865 roku z książęcej kancelarii w Koszęcinie skierowane zostało specjalne pismo do Królewskiej Rejencji w Opolu, aby ta zezwoliła na takie rozwiązanie. Władze rejencji były jednak nieugięte i stały na stanowisku, że szkoła w Kotach musi zostać wybudowana. Odpowiedzialnym za doprowadzenie sprawy wybudowania szkoły do szczęśliwego końca był starosta powiatu toszecko-gliwickiego hrabia Strachwitz. To na nim rejencja w Opolu wywierała największą presję. Strachwitz z kolei naciskał na księcia oraz mieszkańców Kotów i Wesołej, aby jak najszybciej wskazali parcelę pod zabudowę i zorganizowali wykonanie projektu budowlanego (pismo rejencji opolskiej do landrata Strachwitza z 31.05.1865 [3.1]). W tym celu wyznaczył termin spotkania na 19 sierpnia 1865 roku, informując strony postępowania, że w razie braku porozumienia stron odnośnie parceli pod plac budowy, taka parcela zostanie po prostu zarekwirowana. Od tego momentu w sprawę jeszcze mocniej niż dotychczas zaangażował się miejscowy proboszcz i rewizor szkolny ks. Antoni Monem. Skierował pismo do księcia Adolfa z prośbą, aby jeszcze raz poprosił pruskie władze, żeby zrezygnowały z projektu budowy oddzielnej szkoły dla dzieci z Kotów i Wesołej. Ponieważ prośba księdza i poddanych była zgodna z interesem księcia, ten zwrócił się listownie do Heinricha von Mühlera, ówczesnego ministra do spraw duchownych w Berlinie oraz do wyższego radcy rządu królewskiego w Berlinie Theodora Brüggemanna (listy z 8 sierpnia 1865). Projekty pism znajdują się w Archiwum Państwowym w Katowicach [3.1]. Szczególnie pismo do von Mühlera, który zresztą został mianowany na stanowisko ministerialne przez księcia Adolfa zu Hohenlohe-Ingelfingen, kiedy ten został premierem Prus (18.03.1862) [4], bardzo dobrze odzwierciedla ówczesną sytuację, dlatego warto w tym miejscu przytoczyć list w całości:

Wasza Ekscelencja zezwoli łaskawie, że pozwolę sobie sformułować i przedłożyć do rozstrzygnięcia Waszej Ekscelencji następującą prośbę:

W moich dobrach tworogowskich położonych w powiecie toszecko-gliwickim należącym do okręgu rejencyjnego w Opolu, istnieją obecnie dwa związki szkolne, mianowicie jeden w Tworogu, a ten drugi w Potępie. Do Tworoga należą oprócz tej miejscowości jeszcze Mikołeska, Nowa Wieś, Osiek, Brynek, Hanusek i Połomia, natomiast do Potępy oprócz niej samej jeszcze Koty, Wesoła, Żyłka i Odmuchów. Obie szkoły były przepełnione, dlatego w 1857 roku Królewska Rejencja w Opolu zarządziła, aby dla dwóch gmin: Kotów i Wesołej wybudować nową szkołę w Kotach. Wymienione gminy wielokrotnie zwracały się do Królewskiej Rejencji z prośbą, aby zrezygnowała z tego zamierzenia, gdyż nie są w stanie wybudować szkoły bez konieczności nadmiernego obciążenia swojego budżetu oraz nie są w stanie w przyszłości utrzymać nauczyciela, tym bardziej, że ten drugi ciężar muszą podjąć samodzielnie, gdyż Dominium nie posiada w tych miejscowościach pól uprawnych. Przy tej okazji pozwolę sobie uwagę Waszej Ekscelencji skierować na to, że obie gminy są rzeczywiście bardzo biednymi miejscowościami, tzw. górnośląskimi wioskami hutniczymi, których mieszkańcy w większości żyją z zarobków otrzymanych za pracę w znajdujących się w ich miejscowościach fryszerkach (W Wesołej znajdowały się wtedy 3 piece fryszerskie, w Kotach zakład szlifierski, ale niektórzy mężczyźni z Kotów pracowali również w hucie wielkopiecowej w Tworogu). Ci hutnicy stanowili dotychczas najlepiej usytuowaną część mieszkańców. Nieliczne gospodarstwa rolne nie są w stanie wyżywić ich właścicieli, gdyż tutejsza ziemia to niezbyt żyzne gleby o piaszczystym podłożu, położone w środku lasów. Takie warunki rolne są powodem tego, że przeciętny gospodarz szuka podstawy swego utrzymania w wekturiaństwie (Wekturiantami nazywano osoby, które za pomocą zaprzęgu konnego przewoziły rozmaite towary, w przypadku mieszkańców wiosek hutniczych były to takie towary jak węgiel drzewny, rudy żelaza, wyroby hutnicze czy też inne artykuły związane z przemysłem hutniczym*). Wszystkie te dochody zostaną teraz utracone, gdyż produkcja w większości hut została już wstrzymana, a przy istniejącej niekorzystnej koniunkturze prawdopodobnie całkowicie przestanie istnieć. Pracownicy okolicznych hut zostaną z tego powodu zmuszeni do poszukania sobie zatrudnienia oraz miejsca zamieszkania gdzie indziej, co z kolei wpłynie na to, że liczba dzieci w omawianych miejscowościach znacznie spadnie. Istniejące niekorzystne warunki tutejszych mieszkańców rozpoznały również niektóre z władz, a mianowicie władze kościelne w osobie książęcego biskupa z Wrocławia, który w zorganizowanej kolekcie kościelnej uzbierał 200 talarów pruskich, aby złagodzić niekorzystną sytuację swoich wiernych. Królewska Rejencja chce wykorzystać tę darowiznę, aby złagodzić wydatki mieszkańców i chce zezwolić na wybudowanie szkoły z drewna, gdyż to Dominium zobowiązane jest do gratisowego dostarczenia tego surowca budowlanego.*

Dla obydwu gmin pojawiła się jednak w ostatnim czasie o wiele bardziej korzystna propozycja. Z tworogowskiego związku szkolnego odłączają się bowiem miejscowości Brynek, Połomia i Hanusek, gdyż zakładają w Brynku swój własny system szkolny. Suma odłączonych ze szkoły w Tworogu dzieci wynosi 208, więc na ich miejsce można by przenieść dzieci z Kotów, miejscowości oddalonej od Tworoga tylko o ¼ mili. Mieszkańcy Wesołej proszą natomiast, aby ich dzieci w liczbie 35 pozostały w szkole w Potępie. Patron i gminy proszą o zrealizowanie tej opcji, którą popierają również królewski starosta powiatowy oraz szkolny rewizor i proboszcz z Tworoga ks. Monem. Przeciwko takiej propozycji jest natomiast Jego Łaskawość, książęcy biskup z Wrocławia, który wspomnianej kolekty nie chce przeznaczyć na żaden inny cel, jak tylko na wybudowanie nowej szkoły w Kotach. Zainteresowane gminy wolą jednak zrezygnować z tej darowizny, jeśli tylko zostałyby zwolnione z obowiązku budowy nowej szkoły. Zgromadziły już też nieznaczny fundusz budowlany, który chcą wykorzystać w taki sposób, że gmina Koty przeznaczyłaby swoją część funduszu na zaplanowaną budowę nowej szkoły w Tworogu, natomiast mieszkańcy Wesołej pragnęliby, by ich część została zachowana.

Zaproponowana przez Królewską Rejencję budowa szkoły z drewna jest dla publicznych budynków nieodpowiednia i nie do polecenia już tylko z tego powodu, że sytuacja konieczności wykonania remontu pojawi się znacznie szybciej niż w przypadku budynku murowanego.

Ze względu na to, że niedawno Królewska Rejencja w Opolu odrzuciła także i tę prośbę zainteresowanych gmin, więc te zwróciły się do mnie za pomocą swojego duszpasterza i rewizora szkolnego ks. Monema, który sformułował ich prośbę na piśmie w dniu 19 lipca bieżącego roku. Prośba sprowadzała się do tego, abym w ich imieniu jeszcze raz zwrócił się do najwyższych władz o spełnienie ich postulatów, co czynię niniejszym w tym piśmie. Waszą ekscelencję proszę więc z uniżeniem:

Wysłuchać prośby obydwu gmin i łaskawie zezwolić na to, żeby można byłoby zrezygnować z projektu budowy nowej szkoły w Kotach, a także na to, że można będzie połączyć gminę Koty ze związkiem szkolnym w Tworogu, a gminę Wesoła pozostawić w związku szkolnym w Potępie.

Pozwalam sobie na zapewnienie okazania Waszej Ekscelencji najwyższego szacunku, z którym mam zaszczyt zwrócić się do Waszej Ekscelencji.” [3.1]

Ze względu na prośby pisemne złożone przez księcia Hohenlohe do najwyższych władz szkolnych Prus starosta toszecko-gliwicki odwołał zaplanowane spotkanie w sprawie ustalenia działki pod budowę szkoły w Kotach, które miało odbyć się 19 sierpnia 1865 roku.

Mimo wysiłków księdza Monema, książęcej kancelarii i samego księcia z Koszęcina z Berlina przyszły odpowiedzi odmowne. W piśmie z 11.12.1865 von Mühler uzasadniał, że w Tworogu pomimo odejścia 208 dzieci pozostanie jeszcze 218 dzieci, więc przyłączenie około 100 dzieci z Kotów nie polepszyło by warunków szkolnych w Tworogu, a odległość do tamtejszej szkoły jest mimo wszystko zbyt duża, dlatego nie jest w stanie zmienić decyzji Królewskiej Rejencji w Opolu [3.1].

W 1866 roku budowa szkoły w Kotach wydawała się sprawą przesądzoną. Już bowiem 9 stycznia landrat Strachwitz zobowiązał proboszcza Monema do ogłoszenia parafianom z Kotów i Wesołej decyzji ministrów z Berlina, a także do tego, aby w przeciągu trzech tygodni znalazła się odpowiednia działka pod budowę szkoły oraz projekt budowlany i kosztorys [3.1]. W niedzielę 14 stycznia odbyło się w Kotach zebranie mieszkańców, na którym zagrodnik Ludwik Król zgodził się na odsprzedanie 2 morgów (ok. 1 hektara) ziemi znajdującej się w pobliżu kościoła (za cenę 90 talarów pruskich). Król zaznaczył przy tym, że gdyby jednak książę zdecydował się na odstąpienie swojej ziemi pod zabudowę, wtedy pragnąłby zachować swoją działkę. Książę Adolf ani myślał o podarowaniu bądź odsprzedaniu tanio swojej ziemi, więc pozostano przy ustaleniach z 14 stycznia [3.1].

Nie był to jednak koniec kłopotów z powstaniem szkoły w Kotach. Teraz głównym problemem stał się wybór materiału, z którego szkoła miała zostać zbudowana. Jak wiemy książę nie chciał podarować drewna na budowę szkoły, dlatego stał na stanowisku, że budynek ma zostać wzniesiony w postaci murowanej. Ks. Monem zlecił więc wykonanie projektu budowy szkoły jako budynku murowanego. Projekt i kosztorys wykonał w marcu 1866 roku królewski mistrz budowlany z Lublińca Hieronimus Weidner. Koszt wybudowania szkoły murowanej wraz z budynkami gospodarczymi oraz ogrodzeniem opiewał na kwotę 2770 talarów pruskich [3.1]. Mieszkańców nie było stać na takie rozwiązanie, więc rejencja w Opolu już w 1857 roku zezwoliła na budynek drewniany, z dachem pokrytym papą.

17 października 1866 roku w Tworogu wybuchł pożar, który strawił kilkanaście budynków, w tym tamtejszy budynek szkolny. W tym momencie sprawy skomplikowały się jeszcze bardziej, gdyż teraz trzeba było wybudować jeszcze szkołę w Tworogu (chociaż taką i tak planowano wybudować teraz jednak stało się to koniecznością). Książę Hohenlohe, ale i mieszkańcy Kotów, Wesołej oraz ks. Monem, widzieli w tym jednak szansę na to, aby doprowadzić do odwołania decyzji o budowie nowej szkoły w Kotach. Ponownie więc zwrócono się ze wnioskiem do urzędującego w Opolu radcy szkolnego o możliwość przyłączenia dzieci z Kotów do szkoły w Tworogu. Mimo tragicznej sytuacji w jakiej znalazła się społeczność w parafii kotowsko-toworoskiej przedstawiciele pruskich władz szkolnych byli nieugięci, a ich decyzja nieodwołalna – szkoła w Kotach miała zostać wybudowana.

23 lutego 1867 roku rejencja wydała zarządzenie, które ponaglało do rozpoczęcia procesu budowy [3.1]. Na wniosek landrata Strachwitza 1 maja 1867 roku w siedzibie starostwa toszecko-gliwickiego w Kamieńcu odbyło się spotkanie w tej sprawie [3.1]. Księcia Hohenlohe reprezentował ówczesny przewodniczący jego kancelarii Wilhelm Vogt. Postawę swego pracodawcy, który nie zgadzał się na budowę szkoły z drewna, tłumaczył tym, że taki budynek znacznie szybciej będzie wymagał remontu niż budynek murowany. Powoływał się też na regulamin budowlany z 25 października 1862 roku, który zabraniał stawiania budynków drewnianych, z wyjątkiem, gdy nie było innej możliwości, co według niego w tym przypadku nie występowało, gdyż wielkość funduszu szkolnego przekroczyła już 1500 talarów. Przedstawiciele Kotów w osobach sołtysa Mathiasa Przywarki i wolnego zagrodnika Josepha Poloczka tłumaczyli po raz kolejny, że budowa szkoły murowanej to dla mieszkańców wysiłek ponad ich możliwości finansowe, tym bardziej kiedy poprzez stopniowe zamykanie hut żelaza na ich terenach, większość z nich straciło, bądź jeszcze straci, główne źródło utrzymania. Ks. Monem wyjaśnił, że parcela, na której ma zostać wybudowana szkoła w Kotach, znajduje w odosobnieniu i poza zabudową wiejską. Budynek stanie w pobliżu kościoła, jednak w takiej odległości, że w przypadku pożaru nie będzie stanowić zagrożenia dla niego.

Protokół ze spotkania z 1 maja 1867 roku, opatrzony prośbą o rozstrzygnięcie sporu w sprawie materiału budowlanego, z którego miał powstać budynek szkolny w Kotach, przesłano do Królewskiej Rejencji w Opolu. 8 czerwca tego samego roku minister do spraw kościelnych i szkolnictwa Richter wydał decyzję, która rozstrzygała spór na korzyć mieszkańców [3.1]. Szkoła miała zostać wybudowana z drewna według projektu królewskiego mistrza budowlanego Weidnera z 14 i 15 maja 1867 roku (po spotkaniu w Kamieńcu poproszono Weidnera o wykonanie kolejnego projektu szkoły, tym razem z drewna), a surowiec miał dostarczyć patron szkoły, czyli książę Hohenlohe z Koszęcina. Było sprawą oczywistą, że magnat nie będzie z tego zadowolony i będzie protestować. Tak się też stało. Pismem z 30 lipca 1867 roku złożył sprzeciw wobec decyzji ministra Richtera [3.1]. Oprócz wymienianych już wcześniej argumentów, które miały świadczyć przeciwko wykonaniu szkoły z drewna, teraz doszły jeszcze argumenty finansowe. Według właściciela dóbr tworoskich nieprawdą było, że mieszkańcy Kotów i Wesołej nie są w stanie ponieść kosztów budowy szkoły murowanej. Koszt postawienia takiego budynku to według projektu Weidnera z marca 1866 roku 2770 talarów. Po odjęciu kosztów drewna, które miało dostarczyć Dominium na wykonanie na przykład więźby dachowej, całkowity koszt wynosił by już tylko 2212 talarów [3.1]. Łączna kwota z kolekty biskupiej oraz funduszu szkolnego wynosiła wtedy 1700 talarów, a resztę można było zgromadzić przez następne dwa lata, w których to „budynek na pewno nie zostałby ukończony” [3.1]. Projekt Weidnera przewidywał wybudowanie szkoły dwuklasowej, z mieszkaniami dla dwóch nauczycieli. Według księcia dla 113 dzieci, które miały uczęszczać do nowej szkoły w Kotach, jeden nauczyciel by wystarczył, dlatego koszty wybudowania szkoły murowanej można było zmniejszyć, gdyby wykonać projekt mniejszego budynku. W złożonym sprzeciwie książę użył jeszcze całkiem nowego argumentu: według niego nie był w ogóle zobowiązany do podarowania drewnianego surowca budowlanego, gdyż obowiązek ten dotyczył tylko budynków już istniejącego systemu szkolnego, a w przypadku Kotów tworzono nowy system szkolny. Prinz był gotowy na wszystko, byle nie doznać uszczerbku na swoich dobrach. Rozważał nawet wniesienie pozwu sądowego przeciw decyzji rejencji w Opolu, a o opinię, czy proces w tej sprawie może zakończyć się dla niego korzystnie poprosił radcę prawnego Neide w Raciborzu [3.1]. Jakże było to typowe dla jego postawy. Swoim poddanym prawie zawsze skąpił takich darowizn, szczególnie jeżeli chodzi o drewno budowlane, wszczynając niejednokrotnie procesy sądowe (książę Adolf sądził się z właścicielami wszystkich młynów w Tworogu - z właścicielem młyna „Granicznego” Ludwikiem Kowolikiem właśnie o drewno na odbudowę młyna [3.3]). Nie chciał nawet podarować jednego pniaka drewnianego na wykonanie nowego krzyża przy kościele w Tworogu [5], a co dopiero myśleć o kilkudziesięciu metrach sześciennych na budowę szkoły w Kotach. Wszelkie jego próby przeniesienia całkowitego kosztu budowy szkoły na poddanych spełzły na niczym. Istniało za duże ryzyko, że proces przeciwko rejencji w Opolu zostanie przegrany, dlatego książę zrezygnował z wniesienia pozwu. Po finalnej decyzji w tej sprawie, podjętej przez ministerstwo ds. duchownych, edukacyjnych i medycznych z siedzibą w Berlinie z 12.12.1867 roku [3.1], książę Adolf był zmuszony do podarowania drewna.

17 stycznia 1868 roku na wezwanie starosty powiatu toszecko-gliwickiego, na zamku w Tworogu odbyło się spotkanie w sprawie rozpoczęcia budowy szkoły w Kotach. Z protokołu tego spotkania [3.1] dowiadujemy się, że wówczas nie posiadano jeszcze parceli pod zabudowę. Ks. Monem stwierdził: „Zgodnie z moim wcześniejszym oświadczeniem, które złożyłem do akt starostwa, podjąłem próby negocjacji w sprawie zakupu placu budowy z kupcem ze Strzelec Opolskich Panem Abtem, opiekunem prawnym wdowy Amalie Angres z Jemielnicy. Sprawa bardzo się przeciągnęła, ale wezwę kupca Abta do podjęcia jak najszybszej decyzji. Jeśli w ciągu najbliższych 14 dni nie otrzymam odpowiedzi, wtedy koniecznym będzie znalezienie i zakupienie innego placu pod budowę” [3.1]. Jest to dość dziwna sprawa, gdyż przecież już w 1866 roku rzekomo zakupiono działkę pod budowę szkoły od zagrodnika Ludwika Króla. Być może w międzyczasie pojawiła się lepsza oferta, złożona właśnie przez wymienioną Amalie Angres, a działka Króla została wcześniej tylko umownie zarezerwowana pod kupno. Wymieniona przez księdza Monema wdowa Angres była prawdopodobnie wyznania mojżeszowego i jak wynika z dokumentów [3.1] posiadała parcelę w Kotach. Według ks. Henryka Gawelczyka szkoła wybudowana została na działce zakupionej od Ludwika Krolla vel. Króla, ale zakupu dokonano dopiero 10 marca 1868 roku, a cena parceli wyniosła 100 talarów [6]. Na spotkaniu organizacyjnym 17 stycznia 1868 roku powołano tzw. „delegację budowlaną”, w skład której weszli: proboszcz Monem jako przewodniczący, faktor hutniczy Juliusz Berger reprezentujący Dominium, a ze strony zainteresowanych gmin sołtys Paul Kozioł z Wesołej oraz zagrodnik i były sołtys Simon Ziaja z Kotów. Ziaja zmarł jeszcze tego samego roku (18 września), więc zapewne na jego miejsce został wybrany później inny przedstawiciel (prawdopodobnie Josef Poloczek bądź nowy sołtys Franz Michalski).

Książęce Dominium przekazało drewno na budowę w lutym 1868 roku. Wartość dostarczonego surowca w ilości 8794 stóp sześciennych (ok. 249 m^3^) to 1133 talary, 9 srebrnych groszy i 9 fenigów. Koszt wykonania szkoły drewnianej według projektu Weidnera opiewał na kwotę 2750 talarów, a więc mieszkańcy mieli do zapłacenia 1616 talarów, 20 srebrnych groszy i 5 fenigów, które to w zupełności pokrywał uzbierany fundusz budowlany [3.1]. Kuria Biskupia we Wrocławiu przekazała na fundusz ostatecznie 391 talarów [6].

Kamień węgielny pod budowę szkoły poświęcił ks. Monem po uroczystej Mszy Św. w dniu 16 maja 1868 roku, lecz prace na placu budowy trwały już co najmniej od kwietnia owego roku [6]. W lipcu koniecznym stało się zwołanie kolejnego spotkania. Okazało się bowiem, że mieszkańcom Kotów i Wesołej zabraknie około 850 talarów do zakończenia budowy. Jak do tego doszło? Otóż zgodnie z ustaleniami z 1857 roku mieszkańcy Potępy, Odmuchowa i Żyłki zobowiązani byli do wykonania jednej trzeciej wszystkich robót ręcznych i zaprzęgowych (wskazanych w projekcie Weidnera w liczbie 842: 454 robót ręcznych i 388 robót zaprzęgowych). Teraz jednak odmawiali wykonania tych prac. Prawdopodobnie nie inaczej było z mieszkańcami Kotów i Wesołej (w protokole z zebrania zaznaczono, że dotychczas wszystkie prace ręczne i usługi zaprzęgowe były wykonywane za pieniądze). Na spotkaniu 1 lipca 1868 roku w Tworogu ustalono, że mieszkańcy Potępy, Odmuchowa i Żyłki zapłacą za niewykonane zobowiązania. W przeliczeniu na pieniądze wyceniono je na 197 talarów 20 srebrnych groszy, które przedstawiciele wymienionych gmin zobowiązali się zapłacić do kasy administrowanej przez dzierżawcę dworskich ziem w Tworogu Fedora Hübnera, w trzech ratach miesięcznych do października owego roku (w następujących proporcjach: Potępa – 112 talarów, 28 srebrnych groszy, 6 fenigów; Żyłka – 56 talarów, 14 sgr. i 3 f.; Odmuchów – 28 talarów, 7 sgr. i 3 f.) [3.1]. Pozostała suma z brakujących 850 talarów, którą musieliby wnieść mieszkańcy Kotów i Wesołej wynosiła zatem około 650 talarów. Takiej kwoty, jak już dobrze wiemy, nie byli w stanie zapłacić od razu. Poprosili więc pruskich oficjeli, aby udzielić im pożyczki z prowincjalnej kasy zapomogi, którą mogliby spłacać przez kolejne 15 lat. Na spotkaniu 1 lipca powołano do życia także zarząd szkolny w Kotach, w skład którego weszli: ksiądz proboszcz Monem, sołtys Franz Michalski oraz zagrodnicy Simon Ziaja i Josef Poloczek. [3.1]

Budynek szkolny w Kotach zbudowano w ciągu zaledwie 9 miesięcy. Prace ciesielskie, związane z wykonaniem więźby dachowej, które zlecono mistrzowi ciesielskiemu Kotzuli z Tarnowskich Gór, rozpoczęto najprawdopodobniej z dniem 1 listopada 1868 roku (tak wynika z ustaleń dokonanych podczas zebrania w dniu 1 lipca owego roku) [3.1]. Pismem z dnia 20 stycznia 1869 roku, ks. Monem poinformował książęcą kancelarię w Koszęcinie, że „w poniedziałkowe południe 25 stycznia, przez delegację budowlaną z Kotów, zostanie dokonany tymczasowy odbiór nowo wzniesionej tam szkoły”.

Szkoła w Kotach została tak zaprojektowana, aby w przyszłości mogło nauczać w niej dwóch nauczycieli (rektor i adjuwant). We wnętrzu budynku szkolnego znajdowały się: dwie klasy szkolne oraz mieszkania dla nauczycieli. Na parterze w zachodniej części budynku mieściły się pomieszczenia dla głównego nauczyciela (pokój mieszkalny, sypialnia i komora, czyli kuchnia z jednym piecem). Na poddaszu znajdowało się pomieszczenie przygotowane na mieszkanie dla nauczyciela pomocniczego. Teren wokół budynku składał się z podwórza za szkołą, na którym wybudowano oborę dla zwierząt hodowlanych oraz oddzielne wychodki dla chłopców i dziewcząt (w tym samym budynku), z podwórka dla dzieci (od strony zachodniej) oraz ogrodu należącego do nauczyciela (od strony wschodniej i południowej) [3.1].

Nauczanie w szkole rozpoczęło się najprawdopodobniej w kwietniu 1869 roku, chociaż ks. Henryk Gawelczyk twierdził, że stało się to już w 1868 roku [6]. Pierwszym nauczycielem był Edward Laska urodzony w Ucieszkowie położonym w dzisiejszym powiecie kędzierzyńsko-kozielskim. Wcześniej był nauczycielem pomocniczym w Tworogu. W Kotach pozostał do 1872 roku, kiedy przeniesiono go do Świbia. Tam zmarł 21 grudnia 1903 roku.

C:\Users\jooha\Downloads\Koty_412821_Fotopolska-Eu-Colorized.jpg

Budynek szkoły w Kotach na początku XX wieku (ilustracja pochodzi z kartki pocztowej, a pokolorowana została w technice cyfrowej).

E:\Zgrane z kompa z roboty\eduard laska-Repaired-Color-Restored.jpg

Po lewej: nagrobek nauczyciela Rybarka na cmentarzu parafialnym w Kotach. Po prawej: pierwszy nauczyciel w Kotach - Edward Laska.

Kolejnymi nauczycielami w Kotach byli: Robert Pendziałek (1873-1877), Franz Walczyk (ur. 05.04.1829 w Prężynie koło Prudnika, w Kotach od 1879 do 20.07.1882+, wcześniej, tzn. od 1857 roku nauczyciel w Potępie), Josef Scholz (ur. 15.08.1858 w Kopicach, w Kotach w latach 1882-1888, miał wyjechać do Kamerunu, jednak ostatecznie pozostał na Śląsku i w 1888 roku został przeniesiony do Żędowic [7]), Albert Rybark (ur. 19.04.1865 w Bralinie koło Kępna, w Kotach od 1888 roku do 18.09.1894+, zginął tragicznie - utonął w rzece Stole podczas połowu ryb, a jego nagrobek przetrwał próbę czasu i współcześnie znajduje się na cmentarzu parafialnym w Kotach) oraz Alexander Maniera (1894-1932). Ostatniemu wymienionemu nauczycielowi poświęcimy trochę więcej uwagi. Maniera był żonaty z Anną z d. Thiemel. Syn Edgar został księdzem. W czasie, gdy Maniera kierował szkołą w Kotach, utworzono w niej stanowisko drugiego nauczyciela, czyli adjuwanta [6]. Z nazwiska znamy czterech nauczycieli pomocniczych rektora Maniery: May (prawdopodobnie Friedrich May, który w 1912 roku poślubił w Tworogu Hedwig Hertel, córkę rzeźnika Constantina, w Kotach ok. 1908 roku), Herbert Löffler (w Kotach już przed I wojną światową, w latach 1915-1916 zastępował w Potępie nauczyciela Wanzka, zmarł 4.11.1918 roku w czasie epidemii grypy [6]), Ludwik Musioł (znany polski historyk i archiwista, w Kotach od stycznia 1919 do sierpnia 1920 [8]) oraz Hans Schiller (bardzo lubiany przez parafian, nie mógł jednak objąć stanowiska rektora, gdyż nie umiał grać na organach, opuścił Koty w 1932 roku [6]). Alexander Maniera przeszedł na emeryturę 30 marca 1932 roku i zamieszkał w Gliwicach. Jedna z jego uczennic z Kotów podzieliła się kiedyś wspomnieniami z ks. Henrykiem Gawelczykiem: „Mam opowiedzieć jak było w dawnej szkole? Co tu dużo gadać – szkoła jak szkoła. Tyle, że były to inne czasy. Może nie tyle trudniejsze ile biedniejsze niż dzisiaj. I dzieci musiały więcej pracować niż obecnie. Do południa było się w szkole, a po południu trzeba było paść krowy albo pomagać w domu. Rok szkolny rozpoczynał się w kwietniu, a kończył w marcu. Ferie mieli my tak: dwa tygodnie w lipcu, dwa tygodnie na kopidła (wrzesień – październik) oraz parę dni w każde święta. Jo poszła do szkoły 1 – go kwietnia 1924 roku, a ukończyłam ją w marcu 1932 roku. Moimi nauczycielami byli pan Aleksander Maniera i pan Hans Schiller. To byli dobrzy nauczyciele. Oczywiście oprócz fachowej wiedzy do pomocy w nauczaniu każdy z nich miał cienką trzcinkę. Jeżeli ktoś za mocno psocił albo czegoś nie nauczył to musiał się z tym przyrządem naukowym zapoznać. Chłopcy musieli wypiąć swoją tylną część ciała, dziewczyny wyciągnąć rękę. Była to trochę bolesna forma wpajania wiedzy, ale czasami bardzo skuteczna…

… Na końcowych lekcjach w upalne, słoneczne dni to ogarniała przemożna niemoc i senność. Wtedy Pan Maniera kazał wszystkim wstać, otworzyć okna i cała klasa musiała odmawiać modlitwę „Komm Heil’ger Geist”/”Przybądź Duchu Stworzycielu”/. I już się spać odechciało…

… Pan Maniera był nie tylko nauczycielem i kierownikiem szkoły, ale również kościelnym i organistą. Dlatego też niekiedy musiał wychodzić z lekcji by grać na organach w czasie ślubu bądź też pogrzebu. A my? Prawie godzina przerwy! W klasie było wtedy larmo jakby się sto diabłów goniło. Owszem był wyznaczony jeden uczeń do pilnowania porządku. Na tablicy wypisywał kredą nazwiska tych co najbardziej larmowali. Ale jak pan Maniera wracał, to on te zapisy szybko wymazywał. Spróbował by tego nie zrobić!...” [6]

Alexander Maniera (z prawej) z dziećmi z Kotów i Wesołej przed budynkiem szkoły ludowej (niem. Volksschule) w Kotach ok. 1910 roku. Nauczyciel widoczny z lewej strony zdjęcia to zapewne jeden z nauczycieli pomocniczych (być może to Friedrich May lub Herbert Loeffler). Na zdjęciu widać, że dach szkoły pokryty jest już dachówką. Zmiana pokrycia dachowego z papy na dachówkę nastąpiła w 1893 roku [3.1].

Następcą Maniery na stanowisku rektora był August Koslik (Koślik) (ur. 29.09.1887 w Starej Wsi – Raciborzu). Przed przybyciem do Kotów nauczał w Połomii. Jego pierwszą żoną była Marie Hertel, córka wspomnianego wcześniej rzeźnika Constantina z Tworoga, zmarła 25.10.1932. Koślik nauczał w Kotach do 1945 roku. Po przejściu frontu i wprowadzeniu polskiej administracji podjął nauczanie w języku polskim. Po pewnym czasie został wyeksmitowany ze swojego mieszkania i przymusowo wysiedlony do Niemiec [6]. Zmarł w Bockhorn w północno- zachodnich Niemczech [9]. Pierwszym adjuwantem Koślika był nauczyciel o nazwisku Koszyk (imię nieznane) [6]. 1 marca 1933 roku pracę w szkole Kotach rozpoczął nauczyciel pomocniczy Georg Wilhelm Pchalek (ur. 08.04.1900 w Ludgerovicach, niem. Ludgierzowitz, Ludgerstal), który w 1934 roku zmienił nazwisko na Plank [9]. W 1941 roku przeniesiono go do szkoły w Brynku, gdzie nauczał do 1945 roku. Wyemigrował do zachodnich Niemiec. Zamieszkał w Bocholt. Zmarł w Rehburg w Dolnej Saksonii 20 marca 1967 roku [9].

Po II wojnie światowej w budynku szkolnym w Kotach zbudowanym w 1868 roku, nauczały już wyłącznie kobiety. Kolejnymi nauczycielkami były: Janina Ławrowska (1945-1955), Helena Starczewska (1945-1949), Janina Pełka (1949-1950), Zenona Ledwoch (1951-1952), Anna Grzesiek z d. Sąkól (od 1951 roku, w 1955 roku została kierowniczką szkoły, wyszła za mąż za Lucjana Grześka z Kotów, przeszła na emeryturę w 1986 roku, lecz w 1988 roku powróciła na krótko do nauczania w zastępstwie), Kazimiera Sikora (1952/53), Maria Sobczyk z Tworoga (1958-1963), Jadwiga Ciurzyńska (1963 - ?, druga po p. Annie Grzesiek zasłużona i długoletnia nauczycielka w Kotach), Bogusława Białek (1968/1969), Maria Gretschel po mężu Hajda, parafianka z Wesołej (1969-1975), Renata Królicka z d. Pytel (parafianka z Kotów, od 1986), Dorota Goniwiecha z Krupskiego Młyna (1987/88) oraz Ewa Ochmann [6].

Jak wspomniano na początku opracowania w 1972 roku wybudowano nową, 4. klasową szkołę. Działała pomiędzy 1972 a 1999 rokiem, kiedy to z powodu małej liczby dzieci, utrzymanie systemu szkolnego w Kotach stało się nie opłacalne i szkołę zamknięto. Przez większość czasu po II wojnie światowej w Kotach istniały tylko 4 klasy szkoły podstawowej. Od klasy piątej dzieci uczęszczały do szkoły w Tworogu (do ok. 1966 roku), a później (od ok. 1967 roku) na Potępę. W drugiej połowie lat 80. były już tylko 3 klasy, więc dzieci z Kotów już od klasy czwartej udawały się codziennie autobusem miejskim nr 129 na Potępę, a po lekcjach wracały nim do domu. Aktualnie większość dzieci z miejscowości uczęszcza do szkoły podstawowej w Potępie, nad którą jednak niestety także zawisły czarne chmury i władze gminy Krupski Młyn rozważają jej zamknięcie.

Opracował: Michał Dramski

2025 rok.

Źródła:

  1. Ks. Piotr Górecki „Archiprezbiterat toszecki w latach 1618-1740. Kościelne dzieje Toszka, Pyskowic i okolic w czasach reformy Kościoła katolickiego na Śląsku”, Gliwice 2009.

  2. Ks. Henryk Gawelczyk „Z dziejów katolickiej szkoły elementarnej w Potępie (1801-1872)”, Koty 1996.

  3. Archiwum Państwowe w Katowicach, zbiór „Archiwum książąt Hohenlohe-Ingelfingen z Koszęcina” (12/384/0):

    1. „Akten der Fürstlichen Privat Kanzlei betreffend die Einrichtung eines neuen Schulsystem dessen Bau und Unterhaltung in Kotten”, sygnatura 15129.

    2. „Acta der Fürstlichen Privat Kanzlei betreffend den Hochofen Bau in Tworog”, sygnatura 8347.

    3. „Grund-Acta des Dominii Koschentin über die zu Tworog belegene sub No 85. des Hypotheken Buchs verzeichnete, sogenannte Grenzmuehle, Namen des Besitzers Mathus Susczik, Franciska Kowollik”, sygnatura 1152.

  4. de.wikipedia.org/wiki/Heinrich_von_Mühler

  5. Fryderyk Zgodzaj „Dwa rogi”.

  6. Ks. Henryk Gawelczyk „19 czerwca 1993. 125 lat szkoły w Kotach” – broszura z 1993 roku.

  7. „Der Oberschlesischer Wanderer” nr 68/1888 (www.sbc.org.pl)

  8. Sławomira Krupa „Ludwig Musioł (1892-1970) – szkic do portretu” (Szkice Archiwalno-Historyczne nr 4, Katowice 2008).

  9. Dane osobowe z myheritage.com.

  10. Uchwała Rady Gminy nr 5/74/99 z 24.02.1999.

Aplikacja mobilna Tworóg EduTrail

Aplikacja na iPhone'a jest już dostępna w App Store. Wersja na Androida pojawi się wkrótce w Google Play — do tego czasu wszystkie treści szlaku znajdziesz tutaj, w przeglądarce.